Jako adwokat z kilkunastoletnim stażem uznałem, że przyszedł czas podzielić się z innymi tajemną wiedzą na temat polskiego prawa i jego interpretacji. Studiując na Uniwersytecie Warszawskim tę dyscyplinę nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo teoria może różnić się od praktyki i jak wiele luk, paradoksów i sprzeczności znajduje się z polskich przepisach. Planowałem nawet wydać książkę na ten temat (kto wie, może jeszcze mi się uda – materiały mnożą się przecież z każdym dniem). Na razie jednak wystarczy Internet. Mam nadzieję, że w przerwie między sprawami karnymi a edycją niniejszej strony znajdę jeszcze czas na moją kolejną życiową pasję, czyli gotowanie. Po burzy emocji w sądzie jak nic innego pozwala wprowadzać człowieka w dobry nastrój. A jeśli jeszcze wychodzi z tego pichcenia coś zjadliwego – przyjemność jest podwójna. Mimo tego, że udało mi się dotychczas stworzyć kilka całkiem fajnych przepisów – raczej nie będę ich tutaj zamieszczał. Fakt – jest to strona o przepisach, ale przecież zgoła innego typu. Póki co ograniczmy się więc do przepisów karnych – może na te kulinarne też kiedyś przyjdzie pora.